Skąd tak naprawdę wzięła się koszulka?

Koszulka. Najzwyklejszy T-shirt. Zapewne nikt z nas nie zastanawiał się nigdy nad tym, skąd tak naprawdę się ona wzięła. Historia koszulki może nie sięga aż do ery Neandertalczyka, jednak mimo swej niedługiej historii jest bardzo bogata i ciekawa niczym zdumiewający pawi ogon.

W naszych czasach koszulki noszone są przez każdego: kobiety, mężczyzn, dzieci. Dostępne są w różnorakich wzorach, kolorach oraz z jakim napisem byśmy chcieli. Nie zawsze jednak tak było.

Historia koszulki sięga końca dziewiętnastego wieku. W tamtym okresie była to część bielizny, nazywana „koszulkomajtkami”. Co więcej, użytkowanie tego typu stroju sprawiało liczne kłopoty. Duża ilość guzików czy nieprzyjemny materiał sprawiały, że „koszulkomajtki” nie cieszyły się uznaniem. Zaczęto więc eksperymentować… Co udało się osiągnąć? Otóż rozdzielono bieliznę i powstał swego rodzaju podkoszulek. Społeczność jednak podchodziła do tego typu ubioru z rezerwą. Bielizna – to słowo klucz. Skoro była to część bielizny, to łatwo się domyślić, że nie wypadało publicznie pokazywać fragmentów tej części garderoby. Ironią jest fakt, że w 1890 roku władze Hawany wprowadziły publiczny zakaz noszenia koszulek! Firma Cooper Underwear Company, dziś funkcjonująca pod nazwą Jockey International, dostrzegła jednak potencjał w koszulkach i wyprodukowała serię bielizny dziennej i nocnej. „Podkoszulek dla kawalerów” reklamowany był hasłem: „Bez agrafek. Bez guzików. Bez igieł. Bez nici”. W ten sposób reklama pokazała jak silnie może wpłynąć na zmiany kulturowe, ponieważ nowa część garderoby przypadła do gustu znacznej części społeczeństwa.

Jednak dopiero po I wojnie światowej koszulka doczekała się swojej oficjalnej nazwy. Jak podaje słownik Merriam-Webster, pierwszą osobą, która w piśmie użyła słowa T-shirt w jest Francis Scott Fitzgerald. Ten światowej klasy pisarz, autor „Wielkiego Gatsbego”, użył tego słowa w swojej powieści „Po tej stronie raju”. Fitzgerald ubrał w „T-shirt” jedną z postaci w swojej powieści, uznając, że czytelnicy domyślą się, o co chodzi poprzez skojarzenie kształtu koszulki z literą T. Jednak to nie był moment przełomowy naszej koszulki.

Prawdziwy przełom nastąpił dopiero w latach 50. w „erze złych chłopców wielkiego ekranu”. Rok 1951. Niespełna 30-letni Marlon Brando w „Tramwaju zwanym pożądaniem” nie pozwala oderwać od siebie wzroku! Przez znaczną część filmu ubrany jest w idealnie opinającą jego świetnie zbudowane ciało koszulkę. Sprzedaż koszulek ruszyła niczym największe lawiny świata. To dopiero początek. James Dean jako „Buntownik bez powodu” stawia wisienkę na torcie. Następnie w ‘48r. zaczęto umieszczać na koszulkach nadruki. Były to slogany mające zachęcić wyborców do głosowania na kandydata na prezydenta – Thomasa Dewey’a.

Po tych wydarzeniach świat przewrócił się o 180 stopni. Koszulka podbiła cały świat. Aktualnie „wyraża więcej niż tysiąc słów”. Poprzez założenie odpowiedniej koszulki można powiedzieć światu to, na co ma się ochotę. Bunt. Radość. Smutek. Miłość. Koszulka może być również środkiem do manifestu. Może pokazać przynależność do jakiejś grupy społecznej. Koszulka może wszystko! I pomyśleć, że kiedyś za założenie koszulki ludzie byli karani. Dziś nosi ją cały świat.

źródło

Oznaczone , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *